Listopad 2011 roku:
Narodziłem się w listopadzie w 1998 roku. Niby dobry czas… Komuny nie było, gospodarka pięła się w górę. Później to wszystko runęło, ale nie mnie oceniać naszą pozycje polityczną i inteligencje tych osłów w garniturach. Jako dziecko miałem marzenia, chyba jak każdy szczeniak. Pierw miałem być strażakiem, później nauczycielem, jednak to było tylko takie gadanie, co zdawało się być planem. Nigdy nie chciałem stać się policjantem, pewnie dlatego, że mój ojciec całe życie szlajał się od mamra do mamra. Chciałem się wykształcić bo moja mama sprzątała w pokojach hotelowych i nie chciałem skończyć jak ona. Jednak i tak utkwiłem w piątej klasie troszkę dłużej niż planowałem. Byłem i wciąż jestem normalnym dzieciakiem. Takim, który gra w piłkę, biega po murkach, gra w bilard i pierwszy raz zapoznaje się z ciałem kobiety…
Listopad 2012 roku:
Minął rok od ostatniego wpisu… Moje życie nabrało tempa jak w rolercosterze. Coraz więcej kradłem, coraz więcej wydawałem, coraz lepiej żyłem, ale czy życie na ciągłej adrenalinie można tak naprawdę nazwać życiem. Jak pogodzić wyrzuty sumienia, naukę, oraz codzienność, wiedzą tylko nieliczni… tylko ci co to przeżyli tak naprawdę, a nie tylko ratalnie czy etatowo. Ja zapragnąłem się wyrwać z bagna, biedy i patologii w chwili gdy poczułem, że na ojca, jako na ojca nie mam co liczyć. Wiedziałem, że ten człowiek całe życie będzie zapatrzony w siebie i panienki, a tak naprawdę nigdy stuprocentowo nie wywiąże się z roli bycia tatą. Fabian Maciejewski bardziej zainteresowany był kumplami, swoimi kamratami niż własnym synem i było tak od kiedy pamiętam. W moim życiu jednak nastąpił przełom, to właśnie ten człowiek dał mi szanse na zmiany, na najlepsze zmiany w moim życiu. Zrobił to nienaumyślnie, szczerze nawet nie wiedział ile zmienił. Po kolejnej kradzieży, tym razem nieudanej odebrał mnie z komisariatu i zaproponował prace u siebie. Tą pracą zapewne ściągnąłby mnie na dno, ale ktoś przekonał go do postawienia mi ultimatum. Brzmiało ono „jeśli zdasz” i zdałem. W między czasie poznałem dziewczynę, to dla niej przystąpiłem do trój semestru.
Czerwiec 2013 roku:
W pół roku zdałem półtora, a w kolejne pół normalnie semestr. W ten sposób doścignąłem moje marzenie – Małgośkę. Oczywiście kobieta nie zbyt wiedziała, że mi na niej zależy, a ja nie czułem, że zależy jej na mnie, ale próbowałem. Do nowej szkoły dla bogatych lamusów zaciągnąłem z sobą Karolinę. Wiedziałem, że jej siostra i szwagier nie mają aż tyle kasy by płacić tam gigantyczne składki, ale Karolina była zdolna, łatwo wystarała się o stypendium. Jednocześnie ciągle byłem nie wyspany. Kręciłem przed matką, harowałem po nocach, uczyłem się za dnia. Z początku było trudno, ale w końcu przyzwyczaiłem się do spania na raty, nawet znalazłem czas na imprezy. Małgośka zaczęła zwracać na mnie uwagę i nagle na drodze pojawił się brat owej piękności – Sebastian Przybylski… to nazwisko okazało się, że będzie mnie prześladowało do końca życia. Nie miałem jednak czasu zawracać sobie nim głowy, bo nagle okazało się, że jest on najmniejszym z moich problemów. Przypadkiem widziałem na własne coś czego nigdy nie powinienem był widzieć. Z głupiej ciekawości i braku rozsądku postanowiłem zagłębić się w to wydarzenie i odszukać nie tyle winnych co zwyczajnie odkryć prawdę z głupiej ciekawości i dla własnej satysfakcji. Miałem grono przyjaciół i byłem odważny, a z nimi czułem, że mogę wszystko. U Małgośki przestałem mieć szansę bo każdy był przeciwny naszemu związkowi, nawet moja matka. Związałem się z Karoliną i znów pojawił się Sebastian pragnący mi odbić dziewczynę. Jednak znów nie miałem czasu się nim przejmować, a on musiał chwile wstrzymać się od robienia mi na złość, bo los wybrał, że mamy walczyć ramie w ramie, u swojego boku o życie, o przetrwanie. Teraz to już naprawdę nie miałem czasu, szlajałem się ulicami, kanałami, lasami, piwnicami i różnymi ciemnymi zaułkami, w których nigdy nie powinienem był się znaleźć. Musiałem uciekać, a później wrócić. Wróciłem bo zawalił się mój świat, a ja nawet nie miałem potwierdzenia czy te gruzy da się na nowo postawić, musiałem sprawdzić czy moje całe życie to jedna wielka ściema. Wróciłem by pojąć dlaczego ojciec nigdy mnie nie kochał…
To tyle jeśli chodzi o wprowadzenie do postaci Damiana. Ten chłopak weźmie na barki więcej niż trzeba i więcej niż powinien. Stanie się obrońcą kobiet podobnie jak Fabian, ale mężczyzna, czy chłopiec nie ważne jak silny ma tylko dwie rączki, a tych kobiet będzie o dużo za dużo by te dwie ręce wystarczyły. Pojawią się prochy i alkohol jak w życiu każdego małolata co żyje prawem ulicy. Pojawi się pierwszy seks i pierwsza śmierć widziana na własne oczy. Zapląta się w historie damskiego boksera i jego żony. Nie będzie jej lubił, jego będzie szanował, ale w ostatecznym rozrachunku nie będzie wiedział, po której ze stron ma się opowiedzieć. Wreszcie Damian dopuści się przestępstwa na tyle dużego, że wyrzuty sumienia nie dadzą mu żyć…
O tym co się stanie, jak i dlaczego możecie przeczytać w przepustce dla szczęścia, tutaj postaram się jednak wrzucać fragmenty w miarę regularnie i to takie fragmenty, które da się zrozumieć bez czytania wcześniejszych części, ale by was zaciekawić i zachęcić.
Link do części 1 - http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/przegladaj/SNDg5/przepustka-dla-szczesciaczesc-1-pt-pierwsze-kroki.html?title=Przepustka%20dla%20szcz%C4%99%C5%9Bcia%20-%20Cz%C4%99%C5%9B%C4%87%201%20pt.%20Pierwsze%20kroki
A tutaj link do fragmenty części 1 - http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/przegladaj/SNDkx/przepustka-dla-szczesciaczesc-1-pt-pierwsze-krokidemo.html?title=Przepustka%20dla%20szcz%C4%99%C5%9Bcia%20-%20Cz%C4%99%C5%9B%C4%87%201%20pt.%20Pierwsze%20kroki%20-%20DEMO
Niestety w części 1 jeszcze Damian się nie pojawia, ale powieść i tak jest ciekawa :)
Brawo Adrianie. Wstęp spełnia swoje zadanie: intryguje i zachęca do ponownego odwiedzenia bloga, jak i przeczytania opowiadania. Damian był i wciąż jest dla mnie niewiadomą. Do tej pory nie jawił mi się tak pozytywnie, ale okazuje się, że jest naprawdę ambitnym człowiekiem. Pozostaje mi jedynie czekać na kolejny wpis. Coś czuję, że będzie to jedna z postaci, które naprawdę polubię :) Tylko jak daleko upadnie jabłko od jabłoni?
OdpowiedzUsuńTak na marginesie to w części czerwiec 2013 w zdaniu: Przypadkiem widziałem na własne coś czego nigdy nie powinienem był widzieć, brakuje OCZY.
Mogę zakupić takową książkę w księgarni ??
OdpowiedzUsuń